Długo nie pisałem, co nie znaczy, że przestała mnie interesować sprawa oporowskiego dworku. Im dłużej się jej przyglądam, czasem z bliska, częściej z daleka, tym bardziej się dziwię. Mniej dziwi mnie fakt, że pozwala się na niszczenie tego zabytku, bo takie postępowanie w naszym pięknym kraju, a w szczególności we Wrocławiu, nie jest czymś niezwykłym. Bardziej natomiast dziwią mnie towarzyszące drobiazgi.
I tak konsekwentnie podaje się niewłaściwy adres dworku. Zamiast Wiejska 17, piszą Wiejska 7. I to nawet na stronie osiedla. A skoro na tej stronie publikują członkowie rady osiedla, to powinni chyba wiedzieć, jakie jest położenie jedynego w okolicy zabytku, który stoi prawie naprzeciwko siedziby rady.
Drugą zadziwiającą sprawą jest milczenie o odpowiedzialności za istniejący stan rzeczy konserwatorów zabytków: miejskiego i wojewódzkiego. Za co oni biorą pieniądze z podatków mieszkańców?
Pewien niesmak wywołuje też ospałe działanie rady osiedla. Może radzie nie zależy na zabytku, który tak nie pasuje do otaczających go coraz ściślej nowych bloków?
Po kilkudziesięciu minutach poprawiono adres zamieszczony na stronie osiedla.