Informacje związane z moim nie tak niedawnym wpisem dotyczącym dworku na wrocławskim Oporowie pokazały się za forum tego osiedla. Na razie niewiele można tam pozytywnego wyczytać. Bo co na przykład znaczy, że rada mieszkańców po otrzymaniu odpowiedzi od konserwatora zabytków i aktualnego właściciela tego zabytku rozważy wystąpienie do prokuratora? Nic to nie znaczy. Piszę tak i wcale nie uważam, że kogoś tym krzywdzę. Najlepszy dowód mojej słuszności znalazł się w “Biuletynie Oporowskim”. Otóż napisano w nim, że już czternaście (!) lat temu ówczesna rada osiedla próbowała jakoś ochronić obiekt, podobno występowała o przekazanie go radzie dla wykorzystania go w celach kulturalnych. I nic się nie stało, nic nie zostało załatwione, zabytek przechodzi z rąk do rąk i niszczeje coraz bardziej.
Przy okazji w tymże biuletynie mylono konsekwentnie adres obiektu pisząc Wiejska 7 zamiast Wiejska 17. Nie świadczy to dobrze o autorce tekstów, naczelnej biuletynu a jednocześnie radnej miejskiej z prezydenckiego klubu. I teraz nasuwa się wątpliwość, czy zapytania wystosowane przez radę osiedla zostały w ogóle skierowane pod właściwe adresy i czy należy oczekiwać odpowiedzi? A w świetle wpisu zamieszczonego przez przewodniczącego rady brak odpowiedzi oznaczać może dalszą bezczynność rady.
Swoją drogą zastanawia cisza wokół sprawy. Jedyny, cenny w dodatku, zabytek niszczeje a nikogo na osiedlu to nie interesuje. Czyżby mieszkańcy Oporowa nie czuli się związani z osiedlem, jest ono ciągle dla nich obce, nie zależny im, bo “to nie nasze, poniemieckie przecież”? Czyżby ciągle żył duch szabrowników z drugiej połowy lat czterdziestych minionego wieku?
Zdjęcie dworku pojawiło się ostatnio na stronie osiedla na FB. Poza tym cisza.
Dodam tu zdjęcie znalezione w sieci:
