Niezbyt dawno pisałem o transferach przewidując następne. No i są następne. Najciekawsze to dla mnie nie jest. Czort z nimi: przyjmującymi i przyjmowanymi. Ubawiłem się jednak setnie, gdy usłyszałem słowa, jakie przy tej okazji padały z obu stron. Swoje lata już mam, trochę w życiu słyszałem, to i owo czytałem. I z dziką radością usłyszałem zdania, jakie wypowiadano kilkadziesiąt lat temu do ówczesnych kandydatów na kandydatów. Ależ mnie to odmłodziło, prawie do oseska. I w ogóle chciało mi się zakrzyknąć coś, czego nigdy nie wykrzyczałem, bo może okazji nie było: “Niech żyje PZPO, przewodnia siła Narodu”. Zaraz, zaraz, czy ja tu jakiejś literówki nie zrobiłem?